|
Przede wszystkim film "Alien" pokazał ludziom kosmos, jakiego jeszcze nie znali. Widz po raz pierwszy został potraktowany realną wizją przyszłości, w którą bez wahania mógł uwierzyć. To, czego brakowało innym ówczesnym produkcjom stało się podstawą sukcesu zarówno tego filmu, jak i całej sagi.
Całkowicie poważne potraktowanie sprawy przez twórców "Obcego", a także przedstawienie fantastyki podszytej realizmem, a nawet naturalizmem zaowocowało wypełnieniem sal kinowych.
W ludziach wzbudzono najważniejszy impuls motywujący chęć pójścia do kina, mianowicie - zadziwienie, chęć zobaczenia czegoś, czego jeszcze nie widzieli.
Bijące wówczas rekordy oglądalności "Gwiezdne Wojny" olśniewały efektami specjalnymi, ale ogólnie wiadomo było, że nie są traktowane poważnie. To była bajka. Malownicza, ale tylko bajka, na której dobrze bawili się nie tylko rodzice, ale i ich dzieci.
W "Obcym" po raz pierwszy zostaliśmy przeniesieni na pokład statku kosmicznego przyszłości, w który mogliśmy uwierzyć. Kosmos przestał być tutaj wysublimowanym obszarem, po którym podróżują nadęci naukowcy, lecz okazał się miejscem pracy prostych ludzi XXII wieku. Stał się także miejscem, w którym nikt nie usłyszy twojego krzyku...
Sagę "Obcy" charakteryzuje łatwo dostrzegalny symbolizm. W kolejnych częściach aż roi się od symboli psychoanalitycznych, jungowskich i literackich, jak chociażby nazwa statku "Nostromo", który wiezie załogę prosto do jądra ciemności...
Bez tej symboliki, bez niepowtarzalnego klimatu i bez przerażającej obcej istoty, filmy z tej serii byłyby jeszcze jedną historyjką o dzielnych astronautach, którzy spotkali w kosmosie potwora...
To właśnie postać obcego jest najbardziej fascynująca w całej sadze. Tworząc portret potwora zrezygnowano z obowiązującego wówczas kanonu - pozbawiono go bowiem oczu.
Wszyscy inni twórcy uważali, że najważniejsze w wizerunku stwora są oczy. To je bardzo pieczołowicie projektowali, nadając im różne kształty, kolory itp. W "Obcym" całkowicie pominięto ten aspekt, zastawiając w ten sposób pułapkę na widza. Tam, gdzie każdy zauważyłby coś znajomego, tutaj nie ma nic. Od zawsze mówiło się, że oczy są zwierciadłem duszy - Obcy ich jednak nie ma, co sprawia, że jest bardziej tajemniczy i nieprzewidywalny.
Niespodzianką są także szczęki obcego. Widzowi wydaje się, że widoczne zęby są główną bronią potwora, tymczasem za nimi - zupełnie niespodziewanie - kryją się następne umieszczone na wyrzucanej, oślizgłej tyczce, które okazują się znacznie groźniejsze dla ofiary.
Jak już wspomniałem - filmy z sagi charakteryzują się symboliką, która dotyczy także (jeśli nie przede wszystkim) samej postaci obcego. Owe symbole najbardziej nas przerażają - wijące ruchy bezwzględnego drapieżnika; wygląd przypominający odsłonięty ludzki szkielet (kojarzący się z ucieleśnieniem chodzącej śmierci); ciało - niczym karaluch - pokryte chitynowym pancerzem; obfitość wydzielanego ciągliwego śluzu, który budzi perwersyjne seksualne skojarzenia, podobnie jak wygląd i zachowanie twarzołapa, który dysponując fallicznym narządem, penetruje bohatera.
Typowym elementem koszmaru są symbole autodestruktywne. Po implantacji - zapłodnieniu przypominającym gwałt oralny, ciało nosiciela zniekształca się, wymyka spod kontroli i rozrywa, rodząc potwora. Scena wydostawania się larwy z ciała żywiciela jest bardzo gwałtowna i brutalna, jakby wyjęta żywcem ze złego snu.
Jest ona uosobieniem lęku przed drzemiącym w nas złem, starającym się wyrwać na zewnątrz. Jest jednocześnie okrutną krwawą parodią porodu. W ten sposób wróg, który gnębi bohaterów, powstał z ciała jednego z nich.
Przez wszystkie części sagi jesteśmy zatem bombardowani sugestią, że źródło trwającego koszmaru tkwi w nas samych. Drzemiące w ludziach zło przyczynia się do ich ostatecznej zagłady.
Przestano zatem traktować człowieka jako nadgatunek, który może wtargnąć z buciorami - bez żadnych konsekwencji - w kolejne nieznane światy. W "Obcym" człowiek wreszcie ponosi konsekwencję swoich czynów. Przecież to my sami, wiedzeni ciekawością i zachłannością, zbudziliśmy uśpionego potwora.
Omawiana seria wytyka największe ludzkie wady - egoizm, zachłanność, pychę oraz utopijne dążenie do doskonałości. Widz oglądając knowania bohaterów ciągle zadaje sobie pytanie - jak można było tak postąpić, przecież to niemoralne.
W odpowiedzi reżyser lansuje postać Riplay, jako jedyną obrończynię ludzkich praw, będącą jakby symbolem buntującego się sumienia widzów. Trafne jest tutaj stwierdzenie bohaterki, opisujące niespodziewaną moralność androida, który chce bezinteresownie pomóc ludziom:
"Żadna istota ludzka nie jest aż tak ludzka..."
DALEJ >>
|